WalewskiSawicki
11.9.2014, 34 lata

Złe opowiadanie

Pies rzadkiej rasy

Można znaleźć w bibliotekach, księgarniach, tudzież Internecie, najrozmaitsze kursy, jak pisać prozę i robić to i dobrze, i ciekawie, i nowatorsko.

Aby uniknąć tej zajadłej konkurencji, postanowiłem napisać precyzyjny instruktaż, jak pisać opowiadania... złe.

Wydawałoby się, że praca ta nie wymaga instruktażu. Do czegóż mogłaby być potrzebne złe opowiadania?

Dla mnie odpowiedź wydaje się oczywista.

Dzięki złym opowiadaniom, te ciekawe wydadzą się jeszcze ciekawsze!

Zaczynajmy!

1. Najważniejsze to nudna, przewidywalna fabuła. Dodatkowo, staramy się zniszczyć potencjalnie ciekawy temat. Co ważne – nie szukamy nudy na siłę, nie opisujemy np. zakupów spożywczych, bo choć są one nudne, niestety wszystko jest w nich oczywiste. A ma być przewidywalne!

Pies Burek, niezwykle rzadkiej rasy komondor, stanął przy drzwiach wyjściowych i zaczął drapać w nie przednią łapą […]

Z pierwszego zdania wynikają kolejne punkty:

2. Używamy takich słów, aby czytelnik nie potrafił sobie wyobrazić podstawowych elementów fabuły. W przykładzie jest to rzadko spotykana psia rasa „komondor”. Jest wysoce prawdopodobne, że czytelnik albo przez cały czas nie będzie wiedział, jak taki pies wygląda (dezorientacja), albo przerwie lekturę i poszuka w Internecie materiałów na temat rasy i na dłużej zostanie w sieci (cel osiągnięty).

3. Używajmy niepotrzebnych słów. Dlatego do Burka dodajmy psa (niektórzy mogą przecież tak nazwać kota), do drzwi dodajmy wyjściowe (co z tego, że można nimi również wejść), a do łapy dodajmy przednią (osoby nieobeznane z psami mogą nie wiedzieć, że psy drapią w drzwi jedynie przednimi łapami). Taki dobór treści będzie podświadomie irytował czytelnika.

4. Zasypujemy odbiorcę niepotrzebnymi danymi. Chodzi o to, aby głowił się on czy rasa psa będzie miała w przyszłości jakieś znaczenie (choć my, jako twórcy wiemy, że nie). Po przeczytaniu wielu niepotrzebnych faktów czytelnik dojdzie do wniosku, że właściwie nic nie jest istotne. Przykład oczywiście jest mało rozwinięty pod tym względem. Moglibyśmy dodatkowo opisać drzwi, zmierzwione lub wyczesane kudły na psiej łapie, błysk światła na klamce itp.

5. Nieważne, której osoby użyjemy w narracji. Ważne jest, aby narrator „myślał”. Dla uproszczenia użyjemy w kolejnym zdaniu trzeciej osoby:

„Pewnie chce mu się siku” – pomyślał Wojtek […]
„Trzeba będzie znów z tobą wyjść…” – Wojtek zwrócił się we własnych myślach do swego czworonoga […]

Przy okazji zniszczyliśmy potencjalnie ciekawy temat, bo pies mógł przecież wyczuć zapach włamywacza, kochanki, itp., ale w ten sposób osiągnęlibyśmy efekt przeciwny do zamierzonego, przede wszystkim stracilibyśmy przewidywalność.

6. Oczywiście używamy wielokropka… Szczególnie po mądrej myśli Dzięki temu po przeczytaniu zdania czytelnik będzie zobowiązany, aby je przemyśleć… Będzie bardziej filozoficznie i refleksyjnie… Być może czytelnik zaśnie (cel osiągnięty…).

7. Opisuj wszystko, również te szczegóły, które teraz pominiemy. Narrator i bohater z psem otwierają drzwi, wychodzą na zewnątrz, domykają drzwi od zewnątrz, przekręcają zamek w drzwiach, sprawdzają czy są zamknięte, wychodzą na klatkę schodową […] przed klatkę […] a pies idzie za potrzebą […]

8. Opowiadanie siłą rzeczy musi mieć jakiś punkt kulminacyjny. Niech droga do niego będzie banalna, ale lekko szokująca. Możemy celowo zniekształcić rzeczywistość. Dzięki temu część czytelników, uznających się za racjonalnie myślących dorosłych, odrzuci opowiadanie, jako przeznaczone dla dzieci:

„Ja nie chcę siku, tylko kupę…” – pomyślał Burek. Schował się za krzak i niewidoczny zaczął […] „Dziś są urodziny mojego kochanego Pana! Specjalnie dla Niego, zrobię kupę w ukryciu, aby nie musiał po mnie sprzątać za każdym razem!”

9. Sam punkt kulminacyjny.

[…] Policjant Marian obserwował to wszystko z boku. Widział, że Wojtek nie sprzątnął kupy.

„Wypiszę mu mandat karny z paragrafu 32…” – postanowił […]

Stosujemy tutaj wszystkie wspomniane reguły. Niezrozumiałe fakty fabuły (par. 32), a zarazem przewidywalne (mimo wszystko można zgadnąć o co chodzi z tym paragrafem), niepotrzebne słowa (mandat karny, w końcu nie poselski), itd.

10. Puenta.

Niech też będzie przewidywalna. Przede wszystkim wyeliminujmy niemożliwe scenariusze, takie jak np. kradzież przez złodzieja torebki przechodzącej kobiecie, za którą pobiegnie Policjant, bo wiadomo, złodziej nie kradnie przy Policji, a Policja nie biega za złodziejem, tylko ujmuje przestępców. Niech też urodziwa sąsiadka Wojtka nie broni go przed mandatem, bo wiadomo, że urodziwa kobieta usunie zło z każdego opowiadania!

– Dam Panu pouczenie  – rzekł Policjant do Wojtka. – Nieświadomość poczynań pańskiego czworonoga nie zwalnia Pana z odpowiedzialności za popełniane przez niego wykroczenia. Proszę podpisać mandat, chyba że odmawia Pan jego przyjęcia.

I tak kończymy złe opowiadanie.